Wracam z pracy, a tu telefon. Dzwoni Kolega Artur z zaproszeniem i propozycją, abyśmy wspólnie wystartowali w zawodach karpiowych o Puchar StarBaitsa. Bardzo chętnie, ale czy dostanę urlop?
Oddzwaniam następnego dnia – urlop załatwiony, jedziemy! Pozostaje tylko dogadać się co do sprzętu i zanęt oraz podział co kto bierze. Postanawiamy się spotkać, omówić wszystko i czekać do dnia zawodów.Przychodzi dzień wyjazdu. Podekscytowany jadę po kolegę Artura i ruszamy na II Puchar StarBaitsa, oczywiście z myślami o wygranej. Po przyjeździe nad Łowisko Nowaki zastanawiamy się jakie wybrać stanowisko – jest wrzesień, piękna pogoda w ciągu dnia, ale noce chłodne – czy ryba będzie na płytkiej czy na głębokiej wodzie? Niestety, przy losowaniu nie mieliśmy szczęścia. Jako trzecia drużyna od końca nie mieliśmy zbyt dużego wyboru. Za pierwszym razem Artur losuje stanowisko zamykające płytką wodę, odrzucamy je i losujemy ponownie. Udało nam się wylosować 17-tkę, myślimy - nie jest źle, ale gdy podjechaliśmy na stanowisko rozczarowaliśmy się. Zablokowani przez boję sędziego nie mieliśmy zbyt dużego pola manewru, gdyż zestawy mogliśmy umieścić tylko do 120 m od brzegu, a tablica z numerem 17-tym była dużo, dużo dalej. No cóż, mówi się trudno, trzeba walczyć! Rozpakowaliśmy sprzęt i do pracy.
Postanowiliśmy umieścić dwa markery, jeden na odległość ok. 100 metrów od brzegu i drugi niedaleko brzegu. Na markerze pierwszym, dalszym postanawiamy zakarmić bardziej obficie dość dużą ilością pelletu, sypkiej zanęty, konopi i pokruszonych kulek Squid Octopus Rapid Baits. Na drugim markerze umieszczamy zestawy punktowo czyli worek PVA, w worku pellet, pokruszone kulki, dodatkowo rozrzucone 10-15 kulek wokół markera.
Całą pierwszą noc nie mieliśmy brania. Rano odzywa się sygnalizator z bliska, zacinam, niestety, to nie karp. Wyholowałem dorodnego leszcza. Myślimy, co robić, bo koledzy po pierwszej nocy mają już po dwie ryby, ale postanawiamy nie ruszać zestawów do wieczora. Czek i nic. Do wieczora nie mieliśmy brania, więc przewozimy zestawy, zanęcamy na noc i dalej cierpliwie czekamy. O godzinie 21:15 mamy branie! Wyholowaliśmy karpia o wadze 9,24 kg. Wreszcie jesteśmy zadowoleni!
Wywieźliśmy zestaw i czekamy na kolejne branie. O godzinie 23:35 następuje kolejny odjazd i na macie ląduje karp o wadze 8,35 kg. Rozgorączkowani, mówimy do siebie : jest dobrze, oby więcej takich brań. Tej nocy nie mieliśmy jednak szczęścia, mimo to byliśmy zadowoleni, że jako nieliczni złowiliśmy tej nocy ryby w tej części łowiska. Byliśmy w grze do ostatniej nocy zawodów. Różnice pomiędzy drużynami były tak niewielkie, że wystarczyła jedna duża ryba, żeby namieszać w czołówce. Wiedzieliśmy, że ostatnia noc wszystko rozstrzygnie i tak się stało. Kilka drużyn złowiło kolejne ryby, Janusz Kulej i Artur Bodzioch, którzy dołowili trzy karpie. Całą noc przesiedziałem na brzegu, patrzyłem jak zamroczony w stojaki i mówiłem do siebie : odjedź, odjedź. Cha! Cha! Cha! Niestety, moje czarowanie nic nie dało, nie doczekaliśmy się odjazdu. Wczesnym rankiem, gdy w końcu usnąłem, a mój partner poszedł do kolegów na kawę, słyszę branie! Wyskakuję jak oparzony z namiotu z myślą, że jeszcze nie wszystko stracone. O godzinie 7:10 wyciągamy kolejnego karpika o wadze 9,16 kg.
Byliśmy szczęśliwi, może zmieścimy się w pierwszej piątce? Po zważeniu wszystkich ryb klasyfikujemy się na 6-tej pozycji. Zawody dobiegają końca, nasze dwa zespoły Fish Pointa są w pierwszej 10-tce, na 4 i 6 pozycji. Zawody na Nowakach uważam za bardzo udane. Nowaki to wspaniałe łowisko, atmosfera zawodów bardzo fajna, tylko może troszkę szczęścia zabrakło podczas losowania stanowiska. Może dopisze nam na kolejnych zawodach StarBaitsa? Na pewno w przyszłym roku przyjedziemy. Do zobaczenia nad wodą !
|